Diecezja Warszawsko-Praska
Eucharystia w życiu Kościoła
Referat z konferencji rejonowych 6 i 13 listopada 2004 r.

Chciałbym rozpocząć ten referat od następującego cytatu: „W różny sposób można mówić o Eucharystii. W różny też sposób mówiło się już o Niej na przestrzeni historii. Właściwie trudno jest powiedzieć cokolwiek, co nie byłoby już powiedziane. Zarazem jednak, jeśli zabiera się głos mówiąc cokolwiek, jeśli z dowolnego punktu widzenia przybliżamy się do tej wielkiej Tajemnicy Wiary i Życia Kościoła, wówczas zawsze odkrywamy coś nowego. I to nie dlatego, że nasze słowa odsłaniają tę nowość. Ona bowiem jest zawarta w samej Tajemnicy. Każda próba życia Nią w duchu wiary niesie ze sobą nowe światło, nowe zdumienie i nową radość” (fragment przemówienia Jana Pawła II z audiencji generalnej – 13.06.1979 r.).

Zauważmy, że w sakramentologii spotykamy się z konkretnymi rzeczywistościami, w tym z Eucharystią, które kościół na przestrzeni długich wieków nie tyle starał się pojęciowo ujmować i zgłębiać (chociaż to też), ile raczej i przede wszystkim należycie traktować i przeżywać. Jednocześnie nauka kościoła o Najświętszej Eucharystii była przez wieki podawana z głęboką troską i powagą w dokumentach soborów i papieży. Wystarczy w tym miejscu wspomnieć wykładnię doktrynalną dekretów o Najświętszym Sakramencie (1551 r.), albo o Najświętszej Ofierze Mszy św. (1562 r.) promulgowanych przez Sobór Trydencki. Biorąc zaś pod uwagę czasy nam bliższe, trzeba wymienić trzy encykliki: Mediator Dei Piusa XII (1947 r.), Mysterium fidei Pawła VI (1965 r.) i Ecclesia de Eucharistia Jana Pawła II (2003 r.).

Sakrament Eucharystii był rozpatrywany od wieków w trzech aspektach: jako obecność Chrystusa, jako pokarm i jako ofiara. W teologicznych dyskusjach najwcześniej dyskutowaną kwestią była obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina, potem rozważano prawdę, że Jezus jest pokarmem – chlebem życia, a dopiero później podjęto zagadnienie ofiary. I w takiej właśnie kolejności Eucharystia była zwykle rozważana. Tak jakby ofiara była tylko po to, aby Chrystus był wśród nas obecny i by można Go było adorować. Dopiero Pius XII we wspomnianej już encyklice Mediator Dei zwrócił uwagę, że Eucharystia jest przede wszystkim sakramentem ofiary, a spożywanie pokarmu jest częścią obrzędu ofiarniczego. Do czasów Piusa XII gdy miały miejsce kongresy eucharystyczne, ich centralny moment stanowiła adoracja i procesja z Najświętszym Sakramentem. Natomiast sprawowanie Mszy św. było jakby dodatkowym elementem. Zmiana w takim podejściu nastąpiła w połowie XX w. – w centrum nie była już adoracja, ale Msza św. Od tej pory zwracano uwagę, że Eucharystia jest przede wszystkim ofiarą przynoszącą odkupienie, komunia św. jest uczestniczeniem w tej ofierze, natomiast adoracja wyraża wiarę w obecność Chrystusa, który oddał za nas swoje życie.

Bardzo ważny okazał się tutaj wkład doktrynalny Soboru Watykańskiego II. Chociaż nie opublikował on oddzielnego dokumentu poświęconego tajemnicy Eucharystii, to jednak w swoich licznych dokumentach, a szczególnie w Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium oraz w Konstytucji o liturgii świętej wskazał na jej różne aspekty i niewyczerpane bogactwo. Sobór przypomniał czym jest Eucharystia dla kościoła; przypomniał o zadaniach i obowiązkach kościoła wobec Eucharystii. Przypomnę tylko niektóre stwierdzenia soborowe, gdyż liczne wypowiedzi na temat Eucharystii znajdują się w wielu dokumentach Vaticanum secundum. W konstytucji o liturgii świętej czytamy:

„Zbawiciel nasz podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany, ustanowił Eucharystyczną Ofiarą Ciała i Krwi swojej, aby w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalić Ofiarę Krzyża i tak umiłowanej Oblubienicy Kościołowi powierzyć pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania: sakrament miłosierdzia, znak jedności, węzeł miłości, ucztę paschalną, w której pożywamy Chrystusa, w której dusza napełnia się łaską i otrzymuje zadatek przyszłej chwały” (p.47). „Kościół zatem bardzo się troszczy o to, aby chrześcijanie podczas tego misterium wiary nie byli obecni jak obcy i milczący widzowie, lecz aby przez obrzędy i modlitwy tę tajemnicę dobrze zrozumieli, w świętej czynności uczestniczyli świadomie, pobożnie i czynnie, byli kształtowani przez słowo Boże, posilali się przy stole Ciała Pańskiego i składali Bogu dzięki, a ofiarując niepokalaną hostię nie tylko przez ręce kapłana, lecz także razem z nim, uczyli się samych siebie składać w ofierze i za pośrednictwem Chrystusa z każdym dniem doskonalili się w zjednoczeniu z Bogiem i wzajemnie z sobą, aby w końcu Bóg był wszystkim we wszystkich” (p.48). W punkcie 7 tej konstytucji została przypomniana prawda wiary, że Chrystus „jest obecny w ofierze Mszy św. tak w osobie celebrującego, gdyż Ten sam, który kiedyś ofiarował siebie na krzyżu, obecnie ofiaruje się przez posługę kapłanów, jak zwłaszcza pod postaciami eucharystycznymi”.

W konstytucji Lumen gentium czytamy: „Ilekroć na ołtarzu sprawowana jest ofiara krzyżowa, w której «na Paschę naszą ofiarowany został Chrystus» (1 Kor 5, 7), dokonuje się dzieło naszego odkupienia. Równocześnie w sakramencie chleba eucharystycznego uprzytamnia się i dokonuje jedność wiernych, którzy stanowią jedno ciało w Chrystusie (por. 1 Kor 10, 17). Wszyscy ludzie powołani są do tego zjednoczenia z Chrystusem, który jest światłością świata i od którego pochodzimy, dzięki któremu żyjemy, do którego zdążamy” (p.3). Nieco dalej w punkcie 11 znajduje się bardzo dobrze znane i często powtarzane stwierdzenie, że Eucharystia jest „źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego”.

W ważnym dla nas kapłanów Dekrecie o posłudze i życiu prezbiterów jest powiedziane, że to prezbiterzy „przez chrzest wprowadzają ludzi w Lud Boży; przez sakrament pokuty jednają grzeszników z Bogiem i Kościołem; przez olej chorych krzepią cierpiących; przede wszystkim zaś przez odprawianie Mszy sakramentalnie składają ofiarę Chrystusa. W spełnianiu zaś wszystkich sakramentów, jak to już w czasach pierwotnego Kościoła zaświadczył św. Ignacy Męczennik, prezbiterzy pod niejednym względem powiązani są hierarchicznie z biskupem i tak czynią go w jakiś sposób obecnym w poszczególnych wspólnotach wiernych. Inne zaś sakramenty, tak jak wszystkie kościelne posługi i dzieła apostolstwa, wiążą się ze świętą Eucharystią i do niej zmierzają. W Najświętszej bowiem Eucharystii zawiera się całe duchowe dobro Kościoła, a mianowicie sam Chrystus, nasza Pascha i chleb żywy, który przez Ciało swoje ożywione i ożywiające Duchem Świętym daje życie ludziom, zapraszając ich i doprowadzając w ten sposób do ofiarowania razem z Nim samych siebie, swojej pracy i wszystkich rzeczy stworzonych. Dlatego Eucharystia przedstawia się jako źródło i szczyt całej ewangelizacji, tak że katechumenów wprowadza się stopniowo do uczestnictwa w Eucharystii, a wierni naznaczeni już znakiem chrztu świętego i bierzmowania, włączają się całkowicie w Ciało Chrystusowe przez przyjęcie Eucharystii. Uczta eucharystyczna stanowi zatem ośrodek zgromadzenia wiernych, któremu przewodniczy prezbiter” (p.5). W punkcie 13 czytamy: „Prezbiterzy jako szafarze rzeczy świętych, zwłaszcza w ofierze Mszy świętej, zastępują w specjalny sposób osobę Chrystusa, który dał samego siebie jako żertwę ofiarną dla uświęcenia ludzi; dlatego zachęca się ich, by naśladowali to, co sprawują, bo obchodząc tajemnicę śmierci Pańskiej, winni się starać przez umartwienie uwolnić swe członki od wad i pożądliwości. W tajemnicy Ofiary eucharystycznej, w której kapłani wypełniają swój główny obowiązek, dokonuje się nieustannie dzieło naszego odkupienia i dlatego to zaleca się bardzo jej codzienne sprawowanie; jest ona czynnością Chrystusa i Kościoła, nawet jeśli obecność wiernych nie byłaby możliwa. Tak więc, kiedy prezbiterzy łączą się z czynnością Chrystusa Kapłana, siebie całych codziennie ofiarują Bogu, a gdy karmią się Ciałem Chrystusa, uczestniczą serdecznie w miłości Tego, który daje siebie wiernym na pokarm”. I jeszcze jedno zdanie z punktu 18: „Niech będzie potrzebą serc prezbiterów codzienna rozmowa z Chrystusem Panem podczas nawiedzeń i w osobistym kulcie Najświętszej Eucharystii”.

Przypomnę, że jeszcze w roku zakończenia soboru papież Paweł VI opublikował encyklikę o Eucharystii Mysterium fidei. Jaki był powód jej wydania? Czyżby sobór nie powiedział wszystkiego o Eucharystii? Niewątpliwie jednym z powodów napisania encykliki było ustosunkowanie się wobec rozszerzających się fałszywych poglądów związanych z Eucharystią. Pojawiły się między innymi takie opinie:

  • nie wolno już odprawiać mszy św. bez udziału wiernych;
  • dogmatowi ogłoszonemu przez Sobór Trydencki o przeistoczeniu trzeba nadać inną treść;
  • nie potrzebna jest już żadna adoracja Najświętszego Sakramentu, gdyż to wszystko jest już zawarte w ofierze Mszy św. i w przyjmowaniu komunii św.

Papież Paweł VI uważał za stosowne zabrać tutaj głos przestrzegając przed takim sposobem mówienia o Eucharystii. Przytoczę fragment dokumentu: „Nie brak jednak, Czcigodni Bracia, w tej właśnie omawianej dziedzinie powodów do głębokiej troski pasterskiej i niepokoju, których również nie możemy przemilczać, świadomi obowiązku Apostolskiego urzędu. Jest nam bowiem dobrze wiadomo, że wśród tych, co ustnie lub pisemnie rozprawiają o tej Najświętszej Tajemnicy, znajdują się i tacy, którzy szerzą tego rodzaju poglądy co do prywatnie odprawianych Mszy św., dogmatu o przeistoczeniu oraz co do kultu Eucharystycznego, iż powodują niepokój w duszach wiernych, a w umysły ich wnoszą poważny zamęt w sprawach wiary, jak gdyby każdemu wolno było puszczać w niepamięć naukę raz przez Kościół dokładnie określoną lub tak ją wyjaśniać, że właściwe znaczenie słów lub ogólnie przyjęte znaczenie pojęć ulega osłabieniu. Nie godzi się przecież – aby rzecz zilustrować przykładami – tak wysoko stawiać tzw. „Mszę wspólnotową”, by ujmować znaczenia Mszom odprawianym prywatnie, albo taki kłaść nacisk na aspekt znaku sakramentalnego, jakby symbolizm, który w Najświętszej Eucharystii wszyscy uznają, w całości wyrażał i wyczerpywał pojęcie obecności Chrystusa w tym Sakramencie; albo rozprawiać o tajemnicy przeistoczenia, nie czyniąc wcale wzmianki o zadziwiającej przemianie, całej substancji chleba w Ciało a całej substancji wina w Krew Chrystusa, o której mówi Sobór Trydencki, jakby ta przemiana polegała jedynie na „zmianie oznaczenia” (transsignificatio), i „zmianie celu” (transfinalisatio), albo wreszcie wysuwać i w praktyce stosować zdanie, wedle którego w konsekrowanych Hostiach pozostających po skończeniu ofiary Mszy św. nie ma już więcej obecności Chrystusa. Każdy widzi, że te i tym podobne rozpowszechniane zapatrywania w niemałym stopniu naruszają wiarę w Eucharystię i jej kult”. Papież Paweł VI przypomniał dalej, że tajemnica Eucharystii dokonuje się w ofierze Mszy św. W niej kościół, spełniając z Chrystusem rolę kapłana i żertwy, składa tę ofiarę i cały się w niej ofiaruje. Żadna msza św. nie jest więc sprawą prywatną, lecz jest czynnością Chrystusa i kościoła oraz źródłem obfitych łask. Szczególnie wiele miejsca encyklika poświęca tajemnicy przeistoczenia.

Przejdźmy teraz do nauki o Eucharystii w dokumentach Jana Pawła II. Już w swej pierwszej encyklice Redemptor hominis (1979 r.), w punkcie 20, Ojciec św. nawiązał do nauki soboru poprzez stwierdzenie, że Eucharystia jest „ośrodkiem i szczytem całego życia sakramentalnego, poprzez które każdy chrześcijanin doznaje zbawczej mocy odkupienia”. Poza tym, Jan Paweł II przypomniał, że w Eucharystii jest nam dane dzieło miłości największej, akt największego oddania się Syna Ojcu. Oddanie się Chrystusa Ojcu przez posłuszeństwo, które zawiodło Go na krzyż, odzwierciedla tylko Jego odwieczne oddanie w tajemnicy Trójcy św. Wzajemna relacja Ojca i Syna odzwierciedliła się w ludzkiej egzystencji Syna Bożego poprzez Jego śmierć i zmartwychwstanie. Odwieczne i pełne oddanie Chrystusa wyraziło się przez Jego śmierć, a równe mu w pełni oddanie Ojca – przez wydarzenie wielkanocnego poranka i dar zmartwychwstania. Ilekroć sprawujemy mszę św. wspominamy to wzajemne oddanie Chrystusa i Ojca,które staje się rzeczywistością dostępną dla nas. Tutaj widzimy, powód dla którego Jan Paweł II tak mocno podkreśla zapoznaną przez niektóre środowiska kościelne prawdę o Eucharystii jako ofierze. Tam, gdzie jest miłość, tam jest ofiara i inaczej być nie może. Widać również do czego prowadzić może zaprzeczenie czy też przeoczenie faktu, że Msza św. jest prawdziwą ofiarą.

W tym miejscu pozwolę sobie na krótką dygresję. Wspomniana przed chwilą rzeczywistość miłości, która łączy Osoby Trójcy św. przelewa się na cały kościół, na nas wszystkich, czego wyrazem jest znak pokoju przekazywany przed komunią. To nie jest znak naszego pokoju, naszej tylko ludzkiej życzliwości, ale znak pokoju Chrystusowego. W tym momencie dajemy sobie więcej niż mamy, zaś sposób, w jaki przekazujemy sobie znak pokoju, może to dobrze ukazać albo, wręcz przeciwnie, zamazać.

W roku następnym po wydaniu encykliki Redemptor hominis, czyli w roku 1980 ukazał się List wielkoczwartkowy o tajemnicy i kulcie Eucharystii, który miał wyjątkowe znaczenie ze względu na głębię poruszanych problemów i ukazanie sakramentu Eucharystii w wielu aspektach. Zacznę od takiej uwagi, że podczas gdy papież Paweł VI w encyklice Mysterium fidei główną uwagę skierował na kwestię przeistoczenia, a więc na wytłumaczenie obecności Chrystusa pod postaciami chleba i wina, to list Jana Pawła II z roku 1980 zawiera inną optykę – zwraca uwagę na sacrum, czyli na to, że Eucharystię trzeba postrzegać jako najwyższą świętość, jako centralny akt oddawania czci Bogu. Stąd nie należy Mszy św. traktować jako swoistej oprawy do uświetniania rozmaitych uroczystości, jak ma to czasem miejsce. Sacrum Mszy świętej jest świętością ustanowioną przez Chrystusa, który jest w liturgii eucharystycznej stale obecny i działający. „Kapłan sprawuje Najświętszą Ofiarę «in persona Christi» – to znaczy więcej niż «w imieniu» czy «w zastępstwie» Chrystusa. «In persona» to znaczy: w swoistym sakramentalnym utożsamieniu się z Prawdziwym i Wiecznym Kapłanem, który Sam tylko Jeden jest prawdziwym i prawowitym Podmiotem i Sprawcą tej swojej Ofiary – i przez nikogo właściwie nie może być w jej spełnianiu wyręczony. […] Uświadomienie sobie tego rzuca pewne światło na charakter i znaczenie Kapłana – liturga, który sprawując Najświętszą Ofiarę, działając «in persona Christi», zostaje w sposób sakramentalny (a zarazem w sposób niewymowny) wciągnięty i wprowadzony w to najściślejsze «Sacrum», w które zarazem wprowadza duchowo wszystkich uczestników eucharystycznego zgromadzenia. W owym «Sacrum», które się urzeczywistnia w różnych formach liturgicznych, może brakować jakiegoś elementu drugorzędnego, ale nie może być ono w żaden sposób pozbawione swojej istotnej świętości i sakramentalności, które pochodzą z woli Chrystusa i są przekazywane i strzeżone przez Kościół. «Sacrum» to nie może też być użyte jako środek do innych celów” (p.8).

Ten list apostolski podkreśla tez wymiar ofiarny Eucharystii: „Eucharystia jest nade wszystko świętą ofiarą: ofiarą Odkupienia, i tym samym ofiarą Nowego Przymierza. […] W związku z tym sprawujący liturgię eucharystyczną jest, jako szafarz tej Ofiary, autentycznym Kapłanem dokonującym na mocy specjalnej władzy święceń prawdziwego aktu ofiarnego, który prowadzi ludzi do Boga, wszyscy zaś, którzy w Eucharystii uczestniczą, nie składając ofiary tak jak on, składają wraz z nim, na mocy kapłaństwa powszechnego wiernych, swoje duchowe ofiary, które wyraża chleb i wino od momentu złożenia ich na ołtarzu. [...] Świadomość tego aktu składania ofiar winna utrzymać się przez całą Mszę świętą. Co więcej, powinna osiągnąć pełnię w momencie konsekracji i anamnezy, jak tego domaga się istotne znaczenie chwili Ofiary” (p.9). Później w encyklice Ecclesia de Eucharistia Jan Paweł II dopowie, że kościół żyje nieustannie odkupieńczą ofiarą Chrystusa, że ofiara ta wciąż się uobecnia, że ofiara Chrystusa i ofiara eucharystyczna są jedną ofiarą. Msza święta uobecnia ofiarę krzyża, nie powiększa jej i niczego jej nie dodaje (por. p.12).

Wracając jeszcze na chwilę do listu, są tam rozważane także takie kwestie jak:

  • Eucharystia a kapłaństwo: „Eucharystia jest główną i centralną racją bytu sakramentu kapłaństwa [...] Kapłan wypełnia swoje główne posłannictwo i objawia się najpełniej przy sprawowaniu Eucharystii” (p.2);
  • Eucharystia i Kościół: „Eucharystia buduje Kościół [...] Kościół jednakże nie urzeczywistnia się przez sam fakt zespolenia ludzi, przez przeżycie braterstwa, do którego daje sposobność uczta eucharystyczna. Kościół urzeczywistnia się wówczas, gdy w owym braterskim zespoleniu i wspólnocie sprawujemy i celebrujemy Chrystusową Ofiarę krzyża” (p.4);
  • Eucharystia i miłość: Eucharystia jest sakramentem miłości – ona „tę miłość oznacza, a więc przypomina, uobecnia i urzeczywistnia zarazem” (p.5);
  • Eucharystia i bliźni: „Prawdziwa cześć dla Eucharystii staje się szkołą czynnej miłości bliźniego” (p.6);
  • Eucharystia jako szczególne dobro wspólne całego kościoła i sakrament jego jedności. Dlatego też kościół ma obowiązek ustalania wszystkiego, co się wiąże z jej sprawowaniem i uczestniczeniem w niej. Papież przypomina tutaj, że „Kapłan jako szafarz, jako celebrans, jako przewodniczący eucharystycznego zgromadzenia wiernych, winien w szczególny sposób mieć poczucie wspólnego dobra Kościoła, które swoją posługą wyraża, ale któremu też w swojej posłudze winien być wedle rzetelnej dyscypliny wiary podporządkowany. Nie może uważać siebie za «właściciela», który dowolnie dysponuje tekstem liturgicznym i całym najświętszym obrzędem jako swoją własnością i nadaje mu kształt osobisty i dowolny. Może to się czasem wydawać bardziej efektowne, może nawet bardziej odpowiadać subiektywnej pobożności, jednakże obiektywnie jest zawsze zdradą tej jedności, która się w tym Sakramencie jedności nade wszystko winna wyrażać” (p.12).

I tak doszliśmy do ostatniej encykliki Jana Pawła II – Ecclesia de Eucharistia. „Kościół żyje dzięki Eucharystii” – tak rozpoczyna się ten dokument. Co się kryje za tymi słowami? Papież już na pierwszych stronach encykliki pisze o tym, co jest fundamentem chrześcijańskiego nauczania, że kościół rodzi się z tajemnicy paschalnej, czyli z wydarzenia męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Ta tajemnica jest celebrowana w każdej Mszy świętej. Kościół bierze się z Eucharystii, bez niej by go nie było. To, co się zawiera w Eucharystii, jest przyczyną istnienia kościoła. Encyklika przypomina, że istnieje związek przyczynowy pomiędzy Eucharystią i kościołem, i to Eucharystia jest tutaj pierwsza.

Jan Paweł II przypominając, że Eucharystia jest centralną tajemnicą życia wspólnoty eklezjalnej, pragnie zarazem przestrzec przed wypaczonym nieraz rozumieniem i rozmyciem jej sakramentalnego charakteru, co można dostrzec w niektórych praktykach pod wpływem mocno relatywizowanej kultury współczesnej. Odnosząc się do praktyk celebrowania Eucharystii w okresie posoborowym aż do naszych czasów papież podkreśla blaski, gdy pisze co następuje: „Niewątpliwie reforma liturgiczna Soboru w znacznym stopniu przyczyniła się do bardziej świadomego, czynnego i owocniejszego uczestnictwa wiernych w Najświętszej Ofierze ołtarza. Ponadto, w wielu miejscach adoracja Najświętszego Sakramentu znajduje swoją właściwą rolę w życiu codziennym i staje się niewyczerpanym źródłem świętości” (p.10). Obok tych blasków nie brakuje też i cieni – są to między innymi:

  • nadużycia powodujące zaciemnianie prawidłowej wiary i nauczania katolickiego odnośnie Eucharystii;
  • formy ekumenizmu, które ignorują sens Eucharystii;
  • spłycanie Eucharystii do celebrowania braterstwa, zapominanie o wymiarze ofiarniczym;
  • umniejszanie sakramentu kapłaństwa.

Może krótka uwaga co do tego ostatniego negatywnego zjawiska. W wielu miejscach encykliki papież bardzo podkreśla rolę kapłana. Dlaczego? Ponieważ Eucharystia jest darem, a nie czymś, co sobie można wziąć samemu. Kapłan jest tego znakiem i gwarantem. Encyklika została napisana w kontekście nadużyć liturgicznych, które miały i mają miejsce w różnych krajach. Oto coraz częściej księża próbują w duchu niemądrego egalitaryzmu zacierać różnice między sobą i wiernymi, co nie prowadzi do niczego dobrego. Kapłan jest w czasie sprawowania Eucharystii znakiem Chrystusa i znakiem tego, że Eucharystia jest darem, że nie mogę jej sobie wziąć sam; przestrzeń liturgii jest nam dana. To nie jest tak, że się zebraliśmy i celebrujemy sobie nasze więzi, nasze relacje i nasz kościół. To jest bardzo wąskie patrzenie i tylko część prawdy, ponieważ Eucharystia jest czymś więcej; ona przekracza nasze tu i teraz. Ojciec św. broni integralnej prawdy o Eucharystii, wbrew tendencjom jej spłycania, czy akcentowania jakiegoś jednego jej aspektu.

Błędem byłoby jednak skoncentrowanie się tylko na tym, tak jakby to miał być jedyny powód wydania encykliki. Bardzo ważnym, a nawet głównym motywem napisania encykliki było pragnienie Jana Pawła II, aby rozbudzić w kościele „eucharystyczne zdumienie” (p.6), by wyrazić „pełne adoracji zdumienie wobec niezmierzonego daru Eucharystii” (p.48). Dlatego papież przypomina nauczanie kościoła, poczynając od wieczernika, przez pierwsze wieki chrześcijaństwa, okres średniowiecza (szczególnie często jest cytowany w encyklice św. Tomasz z Akwinu), okres reformy trydenckiej, aż do naszych czasów.

I jeszcze krótko chciałbym zwrócić uwagę na dwa ostatnie rozdziały encykliki. Najpierw ten o pięknie celebracji eucharystycznej; przypomnienie, że jest w przestrzeni liturgii coś tak pięknego i wartościowego, że można, a nawet trzeba pozwolić sobie na szczodrość w gestach, wystroju, jakości szat liturgicznych, świec, itd. – w pewnym sensie wiele dóbr „zmarnować” na liturgiczny użytek. W ten sposób dostrzegamy też, co jest w życiu najważniejsze. Pewną nowość stanowi rozdział o Matce Bożej i zaproszenie, abyśmy byli w szkole Maryi – Niewiasty Eucharystii. Nade wszystko jednak urzeka fakt, że encyklika jest świadectwem wiary człowieka Bożego i to jest jej wielka wartość.

Zgodzimy się co do tego, że odrodzenie życia chrześcijańskiego w każdej wspólnocie parafialnej w dużej mierze zależy od odkrycia wielkiego daru Eucharystii, od ducha wiary i adoracji. Jeśli w nauczaniu, przepowiadaniu i życiu nie zdołamy ukazać więzi między codziennym postępowaniem i Eucharystią, wierni nie będą przykładać wagi do częstego w niej udziału. Także osobisty przykład kapłana celebrującego ma tutaj podstawowe znaczenie, choć oczywiście nie chodzi o to, by cokolwiek czynić na pokaz. Chodzi o to, aby świątynie nam powierzone były domem modlitwy chrześcijańskiej. Zauważę na marginesie, że nieraz w kościele jest mocno akcentowany jego wymiar socjalny – kościół, który pomaga, walczy z biedą, prowadzi dzieła charytatywne – profil absolutnie niezbędny, ale parafia ma być najpierw wspólnotą modlitwy, adoracji, życia duchowego. Ważne jest zachowanie równowagi pomiędzy aspektem społecznym Eucharystii, czyli tym co pisał św. Jan Ewangelista, że Pan Jezus wziął misę z wodą i umył nogi apostołom (aspekt bardzo akcentowany w rozumieniu współczesnym), a właściwym przeżywaniem obecności Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi. Św. Pius X pisał: „Daleko od tabernakulum każde dzieło opiera się na piasku, każdy najpiękniejszy entuzjazm miłosierdzia wysycha i gaśnie”. Jan Paweł II przypomina nam o tym w Liście apostolskim Mane nobiscum Domine na Rok Eucharystii rozpoczęty w połowie października: „powierzam ten Rok […] wam kapłani, którzy każdego dnia powtarzacie słowa konsekracji i jesteście świadkami i głosicielami wielkiego cudu miłości dokonującego się w waszych rękach, otwórzcie się na łaskę tego szczególnego Roku, celebrując codziennie Mszę świętą z radością i gorliwością pierwszej waszej Mszy i chętnie spędzając czas na modlitwie przed Tabernakulum” (p.30). Jednocześnie w innym miejscu listu Jan Paweł II zachęca, aby w programie tego roku wspólnoty diecezjalne i parafialne podejmowały zadania udzielania pomocy ubogim, chorym, bezrobotnym, gdyż „to właśnie jest kryterium sprawdzania autentyczności naszych celebracji eucharystycznych” (p.28).

Można o Eucharystii wiele mówić w konferencjach, wiele książek napisać, lecz jakie to będzie miało znaczenie i wartość w naszym życiu, gdy nie spotkasz Tego, który „wyjaśnia pisma i łamie chleb” i gdy twoje serce nie zapłonie. My księża chyba wiemy to najlepiej, jak łatwo przyzwyczaić się do codziennego sprawowania Eucharystii. Przybliża nam ona Pana Boga w sposób zdumiewający, a my jesteśmy w stanie przyzwyczaić się do tego. Jeżeli pozwolimy sobie na bezmyślność i rutynę w przeżywaniu Mszy świętej, pozbawimy samych siebie radości i fascynacji największym na tej ziemi darem kochającego Boga. Chrystusowe pytanie skierowane do Piotra: „czy kochasz Mnie?” rozlega się ilekroć sprawujemy ofiarę Mszy świętej. To pytanie jest istotą chrześcijaństwa. Reszta jest dodatkiem, albo skutkiem odpowiedzi.

Ks. Jan Gołąbek
Dod. Ks. Wojciech Lipka 22.11.2004 o 16.54, akt. 14.05.2015 o 10.55